To miła dla mnie konkluzja dlatego zapraszam już jutro do obejrzenia tatrzańskiej sesji.
czwartek, 5 sierpnia 2010
Paulina i Andrzej "bekstejdżowo"
Tym razem kilka zdjęć "od kuchni", które powstały w trakcie sesji plenerowej Pauliny i Andrzeja. Znalazły się tu na dowód ich sporego poświęcenia. A było tak: przyjechaliśmy do Zakopanego bardzo późnym wieczorem, pobudka już o 3.30 aby zdążyć na Gubałówkę tuż przed wschodem słońca, później wyjazd pierwszą kolejką na Kasprowy Wierch. I choć dzień zapowiadał się ciepły i słoneczny na górze niespodzianka -1C i porywisty wiatr około 100 km/h. No ale tak bywa w wysokich górach. Kiedy oddawałam materiał, Paulina powiedziała - wiesz, jak znaleźliśmy się na tym zimnym i wietrznym szczycie pomyślałam "czy ja naprawdę tego chciałam ?" ale jak zobaczyłam zdjęcia to uważam, że warto było trochę zmarznąć :).
To miła dla mnie konkluzja dlatego zapraszam już jutro do obejrzenia tatrzańskiej sesji.





To miła dla mnie konkluzja dlatego zapraszam już jutro do obejrzenia tatrzańskiej sesji.
Autor:
JMM Projekt - Joanna Gontkiewicz
o
18:44
Etykiety:
fotografia ślubna,
plener ślubny,
zdjęcia ślubne

Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz