Tunezja, luty 2009, 7 dni, w sumie: ok. 4 tys. km samolotem + ok. 2 tys. km różnymi pojazdami na miejscu, 23 GB zapisanych kart pamięci, komu by się chciało to wszystko oglądać?
krótka podróz, sporo zdjęć, jeszcze więcej wspomnień. Patrząc w przelocie na tak odmienny kraj można co najwyzej przywieźć do domu trochę "pocztówek"... ale kiedyś tam wrócę i przyjrzę się dokładniej.
przystanek 1: Hammamet - urzekły mnie wąskie uliczki mediny, kolorowe drzwi i rybacki port